|
Blog > Komentarze do wpisu
Ostatni dzień rokuChyba czas na nowe wieści :) po powrocie z wyjazdu listopadowego zaczął się dla mnie czas intensywnej pracy. Rzadko wychodziłam z biura o czasie, a kiedy wracałam zwijałam się w kłębek na kanapie. Jesienna deprecha czy tylko zmęczenie, ciężko powiedzieć. Zmuszałam się jednak do wysiłku, wróciłam na siłkę, na basen, to mi trochę dodawało energii, aby przetrwać kolejny dzień. Mój nowy współlokator okazał się wielkim motywatorem, bo wyrzucał mnie na siłkę nawet gdy ledwo powłóczyłam nogami. Aaa mój nowy współlokator/stary uczeń :) fajnie się mieszka, w sumie trochę jak z moim przyjacielem Dżersejem (swoją drogą chłopaki złapali jak to mówię flow), także tego właśnie się spodziewałam. Trochę zaliczył wpadek, ale tylko raz się pokłóciliśmy i praktycznie od razu się pogodziliśmy. Także trochę jak w domu, z bratem :) Fajnie. To nie koniec zmian. Dostałam nową pracę! Zaczynam od marca, bo w wydawnictwie niestety robią mi problemy i nie chcą puścić wcześniej. Ale już się cieszę i nie mogę się doczekać. Jestem pewna, że nie tylko wiele się nauczę, ale też wniosę nową energię do zespołu. Trochę się stresuję, czy podołam, ale to chyba naturalne, poza tym wszyscy są bardzo życzliwi i obiecali mi pomoc przy wdrażaniu (a zwłaszcza nauce telewizji, której nie znam, nie oglądam, a nawet nie mam kablówki - teraz muszę jednak chyba założyć). Świat jest bardzo mały. Ostatnio na jednej z imprez z Dżersejem poznałam jego kolegę, Oliviera, który jak się okazało pracuje w tej firmie, do której przechodzę. Bardzo wspierał mnie na duchu, aż do końca rekrutacji, pocieszał, gdy wątpiłam, czy się dostanę. Nie ukrywam, że wpadł mi w oko, ale zobaczymy jak się sprawy będą miały, kiedy już będę pracować trzy pokoje dalej (a także po dzisiejszej imprezie, bowiem bawimy się razem na Sylwestra). Dżersej mówi, że zawsze wie, kiedy ktoś mi się podoba - "robisz te swoje maślane oczy" - co podobno bardzo widać. W związku z tym na razie staram się nie okazywać przesadnego zainteresowania Oliemu (choć kolana się pode mną uginają), a zmieniłam swoje zachowanie (albo przynajmniej pracuję nad tym), właśnie po tej imprezie spędzonej z Dżersejem i jego kolegami. Z reguły chodzę do klubów z koleżankami, więc ta zmiana punktu widzenia była jak kubeł zimnej wody. Spojrzałam na kobiety oczami facetów (a komentowali szeroko). I straszne było to, co zobaczyłam. Większość ma desperację wypisaną na twarzy. Stroje nie pozostawiają wielkiego pola popisu dla wyobraźni. Ostentacja. Dżersej nie jest święty (co pozwala mi założyć, że nie są święci także jego koledzy), ale dziewczyny same podają się na tacy. Okropne to było, a już nie wiem sama co gorsze, czy to, jak te kobiety się prezentowały, czy też złośliwe uwagi facetów. Dwa tygodnie po tej imprezie bawiliśmy się u znajomych na domówce, był z nami też mój współlokator/uczeń. Jedna z dziewczyn była bardzo "wystrojona", w krótkie skórzane spodenki i wydekoltowaną bluzkę, miała też bardzo mocny makijaż oraz absolutnie nic do powiedzenia. Mój uczeń podsumował to tak: jak zdjęła płaszcz to wiedziałem, że może być już tylko gorzej. Niestety albo na szczęście faceci są w tym temacie mało skomplikowani: najpierw patrzą. I jeśli ten widok ich odstrasza, to żeby nie wiem jak inteligentna była ta dziewczyna, oni już się o tym nie dowiedzą. Trochę odpłynęłam przemyśleniami, ale co tam :) wciąż leżę w łóżku i pozwalam myślom odpłynąć, gdzie chcą :) A wracając do tematu, czyli ostatniego dnia w roku. Życzę Wam wytrwania w postanowieniach, realizacji zamierzeń i planów, stawiania sobie wielkich celi. Wspaniałych podróży, choćby tylko w wyobraźni. Zdrowia, bo bez niego nic nie jest ważne. Miłości, byście czuli ciepło i tym ciepłem się dzielili. I szczęścia, a do niego niewiele potrzeba :) czytamy się w Nowym Roku! sobota, 31 grudnia 2011, hobbitfrodo
TrackBack
Komentarze
ms.blond
2011/12/31 11:08:02
Wszystkiego dobrego :)
2011/12/31 13:47:18
Hm, co by tu dodać do Twoich życzeń? :)
Ja życzę Tobie, sobie i wszystkim, których znam: WIĘCEJ LUZU! Ściskam i do poczytania, Lu 2011/12/31 15:39:28
Dziękuję za życzenia. :)
Powodzenia w nowej pracy, i nie tylko w pracy. :)) 2011/12/31 17:23:22
oo, jednak żyjesz a już zaczynałem się martwić ;)
powodzenia w tym nadchodzącym 2012, oby przyniósł Ci sporo szczęśliwych wydarzeń :) 2012/01/02 23:09:29
:) Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku kochana ... ja jakos tak plynnie przeszlam z 2011 do 2012 .. troche mnie to smuci bo nie czuje ze cos nowego sie wydarzy ..
Warto czasami popatrzec oczami faceta a swoja droga to mi sie wydaje ze teraz jakies takie glupie i trudne czasy sa zeby poznac te druga osobe ... ludziska jakos tak od siebie odbili . Zreszta co ja tam wiem .. mezata , dzieciata i dawno na imprezie tez nie bylam ;) Buziaki i odezwij sie czasami , na maila tez skrobnij w wolnej chwili . 2012/01/17 09:30:32
To pewnie żyjesz już zmianami:) i pewnie niestety atmosferką starej - no starej już pracy. Kiedy zobaczę Twoje dane na telewizyjnej liście płać?;):))
|
|